|
Tomasza Brzezińskiego (Teatr autorski)
W czarn""W czarnym teatrze fascynują mnie nieograniczone wręcz możliwości kreowania rzeczywistości, które porównać można tylko z magią. W realnym świecie taka sztuka jest możliwa (poza czarnym teatrem) tylko w rękach iluzjonistów". Tomasz Brzeziński
W pracy badawczej mgr Marzanny Myślińskiej znajduje się cenna refleksja: (...) „monografia pedagogiczna będzie pomocna w opisie teatru SIVINA II, który w pojęciu metodyki upowszechniania kultury jest formą działalności Miejskiego Domu Kultury - Domu Środowisk Twórczych w Łomży. Jednakże w odniesieniu do działalności pedagogicznej TEATR SIVINA II jest rozumiany, jako placówka i zarazem instytucjonalna forma działalności wychowawczej” (…)
POSŁOWIE - Z PRZYGOTOWYWANEJ DO DRUKU KSIĄŻKI TOMASZA BRZEZIŃSKIEGO -
Tomasz Brzeziński - aktor lalkarz zapomniany...?
…od dzieciństwa wychowywałem się w teatrze. Moja matka scenografka i aktorką w najstarszym polskim teatrze lalek, war szawskim „Baju”. Ojciec, z wykształcenia prawnik, był aktorem filmowym i to podobno dobrym. Stąd się to jakoś wzięło. Moimi pierwszymi zabawkami były lalki teatralne. W domu naszym było za wsze szalone towarzystwo teatralne. Wieczory śpiewów i wierszy, „szare godziny” pełne wspomnień. Tak Tomasz Brzeziński wspomina swoje teatralne korzenie, swoją kolebkę pełną marzeń o świecie, który przyjdzie mu tworzyć z bogatej wyobraźni i tęsknoty do... czego? Tego jeszcze wówczas dokładnie nie wiedział. Jego azymut jednak jednoznacznie i precyzyjnie określał kierunek - teatr. I mimo, że średnią szkołę kończy o profilu technicznym, nic nie jest w stanie powstrzymać ciążenia ku teatrowi Nic więc dziwnego, że swoją teatralną drogę rozpoczyna w tym samym teatrze, w którym jego mama już od lat zbierała laury. warszawskim teatrze lalek „Baj” I w ten sposób przyszłość Tomka została przesądzona. Czy tego żałuje? On sam twierdzi, że nie. A jeśli prze śledzić jego zawodowe dokonania, ma my całkowitą pewność, że wybrał dobrze i słusznie. Ci, którzy go znają, z którymi współpracował są przeświadczeni, że lalkarstwo to jego pasja. Rzeczywiście, wszystko co robił w teatrze było naznaczone olbrzymim zaangażowaniem, dążeniem do wniknięcia w każdy szczegół podjętego zadania i to zarówno artystycznego jak i technicznego, składające go się na jego ostateczny kształt. Nic więc dziwnego, że efekty były zauważalne i sytuowały Brzezińskiego w gronie czołówki polskich lalkarzy. Nie był człowiekiem, który poddawał się wpływom i emocjom niezgodnym z jego sposobem pojmowania teatru. Miał swoją filozofię życiową, która najogólniej rzecz nazywając sprowadzała się do swobody twórczej, prawa wyboru, możliwości za chowania i uszanowania indywidualności aktora. Wiemy, jak trudno się z taką filozofią żyje i jak trudno znaleźć teatr, w którym aktor na taki komfort liczyć może. Nic więc dziwnego, że na jego drodze było kilka teatrów, w których próbował realizować swoje ambicje. Poza warszawskim „Bajem” były teatry: „Baj Po morski” w Toruniu, Teatr Lalek„ Chochlik” we Wrocławiu, Teatr Lalek „Świerszcz” w Białymstoku, Teatr Dramatyczny - scena lalkowa w Zielonej Górze i Łomżyński Teatr Lalek. W każdym z nich pozostawił artystyczne ślady swej obecności. Znakomite role Tomasza Brzezińskiego, wzbogacały spektakle tam prezentowane, a wiele z nich przyczyniło się do artystycznej promocji teatru. Były więc i nagrody zarówno zespołowe jak i indywidualne. Były sukcesy w kraju i za granicą – festiwale, konkursy, przeglądy i wizy ty kurtuazyjne. Tomasz Brzeziński sam o sobie mówi: Jestem przede wszystkim aktorem lalkarzem - ale bywał także reżyserem wykładowcą we Wrocławskim Studium Aktorskim Teatrów Lalkowych, utworzonym przez ówczesnego dyrektora Wrocławskiego Teatru Lalek Stanisława Stapfa. Potem był Białostocki Teatr Lalek i wykłady, zajęcia w Warszawskiej Wyższej Szkole Teatralnej – Wydział Lalkarski w Białymstoku, utworzony staraniem ówczesnego dyrektora teatru Krzysztofa Raua. W Zielonej Górze był kierownikiem artystycznym sceny lalkowej, działającej przy teatrze dramatycznym. Jest jeszcze jeden fragment jego teatralnych zainteresowań, które w moim przeświadczeniu stanowiły istotny walor w uzyskiwaniu perfekcyjnej animacji lalek w prezentowanych rolach. Ten element technicznego uczestnictwa aktora w fizycznym tworzeniu lalki już wielokrotnie podkreślałem w swoich wypowiedziach i wielu aktorów mojego pokolenia mając tę świadomość uważała ten rodzaj współpracy za oczywisty. Tomasz Brzeziński miał jednak szczególne uzdolnienia i pogłębioną wiedzę techniczną, które stanowiły o jego kompetencji w wyposażaniu lalki w techniczne usprawnienia. Wiele lalek zresztą wykonał Brzeziński samodzielnie. Specjalizował się w marionetkach i im poświęcał najwięcej czasu. Jak trudno wykonać dobrą marionetkę, precyzyjnie wyrzeźbić poszczególne elementy, z zegarmistrzowską dokładnością wykonać ich łączenia, nałożyć kostium, dobrać stosowny krzyżak, by zawiesić nici i wreszcie odpowiednio wyważone przypiąć do ruchomych stawów lalki – ocenić może tylko ten, kto choć raz próbował taką lalkę ożywić. Jest więc Brzeziński mistrzem animacji, wyrafinowanej interpretacji i specjalistą techniki lalkarskiej. Razem dają te umiejętności pra wo do nazywania go artystą – lalkarzem. W roku 1975 na Międzynarodowym Konkursie Solistów Lalkarzy w Białym stoku, Tomasz Brzeziński po raz pierwszy ujrzał spektakl w konwencji Czarnego Teatru. Bułgarski artysta Ivan Sivinow pokazał jedną ze swych miniatur i pokaz ten wywarł na Brzezińskim takie wrażenie, że odtąd jego drugą po marionetce ideą fix stał się czarny teatr. Jednak dopiero po wielu latach odnalazł Sivinowa w Bułgarii i zaprosił go do Zielonej Góry, dzięki czemu mógł z bli ska, w spokoju i dokładnie poznać całą alchemię tego teatru. W czarnym teatrze fascynują mnie – mówi Brzeziński - nieograniczone wręcz możliwości kreowania rzeczywistości, które porównać można tylko z magią. W realnym świecie taka sztuka jest możliwa (poza czarnym teatrem) tylko w rękach iluzjonisty. Istotnie, sztuka w technice czarnego teatru ma w sobie coś z magii. Bez udziału słowa – plastyka, muzyka, ruch – tworzą konfiguracje, które wy dają się być wyczarowywane w czarnej przestrzeni. Podstawową cechą tej konwencji teatru jest budowanie scenografii na oczach widzów z szarf, chust a także z twardych elementów płaskich, w kolorach ostrych pasteli lub bieli. Muzyka, ruch, dynamika tworzą dramaturgię, która z kompozycją obrazu budują fabularną strukturę spektaklu. Aktorzy ubrani na czarno, na czarnym tle, niewidoczni dla widza, animują materią, która w ultrafioletowym świetle eksponuje kolor, rytmikę ruchu scenicznego, obraz, dramaturgię – spektakl. Technika czarnego teatru wywodzi się ze starej kultury Dalekiego Wschodu, ale współczesna technologia dała możliwości tworzenia spektakli w sposób bar dziej atrakcyjny i sprawniejszy technicznie. Fascynacja Tomasza Brzezińskiego tym gatunkiem teatru trwała wiele lat, zanim znalazł możliwość jej realizacji. Próbował zainteresować któryś z profesjonalnych teatrów, ale nie znalazł większego zrozumienia dla swej inicjatywy. W 1987 roku odszedł z Zielonej Góry do Łomży, z zamiarem stworzenia Czarnego Teatru z profesjonalnym ze społem aktorskim, ponieważ Scena Lubuska takiej szansy nie da wała. Ale i w Łomży... Pomysł założenia osobistego i intymnego, autorskiego Czarnego Teatru, zrodził się w momencie desperackiej decyzji odejścia z łomżyńskiego teatru z powodu braku perspektyw zawodowych. Pewne go dnia wspomina Brzeziński – spotkałem Jarosława Antoniuka młodego, aktywnego instruktora Miejskiego Domu Kultury – Domu Środowisk Twórczych w Łomży i zaproponowałem mu założenie nowatorskiego teatru, w którym grałaby młodzież. I tak w lipcu 1988 roku grupa świeżo zakwalifikowanych uczniów szkół podstawowych wyjechała do Goniądza nad Biebrzą, gdzie Jarosław Antoniuk (obecnie dyrektor łomżyńskiego Teatru Lalki i Aktora) zorganizował warsztaty teatralne, zakończone pokazem dla miejscowej publiczności. Wakacyjna zabawa w teatr utwierdziła mnie w przekonaniu, iż istnieje realna szansa na stworzenie stabilnej pod względem składu grupy teatralnej, prowadzenia i metodyka pracy zadecydują o poziomie artystycznym i profesjonalizmie Zespołu Aktorskiego. Okazało się, że atrakcyjność czarne go teatru stała się znakomitym instrumentem wychowawczym i motywacją do pracy nad niezwykle trudną, zespołową edukacją teatralną. Stosowane metody oddziaływania na młodzież mu siały być trafione, gdyż efekty artystyczne pojawiły się bardzo szybko i poziom ich był pozytywnie weryfikowany na różnego rodzaju przeglądach, konkursach i festiwalach, z których zespół wracał z nagrodami i bardzo dobrą prasą, nie mówiąc już o publiczności, która z reguły Czarnym Teatrem była urzeczona. Znakomitym przykładem może być konsekwencja wizyty delegacji biznesmenów z Danii na spektaklu „Miniatury” Zauroczeni goście zaprosi li zespół do Danii na galowy koncert z udziałem Jej Majestatu Margarety II Królowej Danii, otwierający Aarhus Festiwal Musikhuset – coroczny festiwal teatrów muzycznych. Były także nagrody. Do najcenniej szych należą: Brązowy Róg Myśliwski Króla Jana, czyli trzecia nagroda na konkursie XVI Biesiady Teatralnej Horyniec - Zdrój 1995. Nagroda I stopnia - Złota Misa Borowiny – na tym samym konkursie rok później w 1996 za reżyserię spektaklu „Obrazki z wystawy”. W roku 1997 na Ogólnopolskim Przeglądzie Scen Plastycznych, gdzie w konkurencji 10 teatrów, z których część to teatry profesjonalne: „Sivina II” zdobyła Grand Prix, oraz Nagrodę Polskiego Radia. Było jeszcze wiele innych satysfakcji, dowodów uznania dla Tomasza Brzezińskiego i jego Czarnego Teatru Sivina II. Ta młodzież, która miała szczęście trafić pod jego skrzydła przeżyła nie tylko wielką, bo trwającą 6 lat teatralną przygodę (rekrutacja odbywa się co 6 lat), ale także pogłębiła wiedzę i zdobyła umiejętności teatralne, stanowiące uniwersalną wartość praktyczną w życiu – praca w grupie, wzajemne wspomaganie, tolerancja i zwykła ludzka życzliwość. Dojrzewa w młodych ludziach poczucie odpowiedzialności i dobrze pojętej dyscypliny. Zaczynają rozumieć co to jest etyka i jakie walory estetyczne i moralne winna mieć sztuka, by stała się wartością pożądaną. To duża satysfakcja, że rodzice uczestników Siviny II Czarnego Teatru wysoko oceniają jego wpływ na życie i funkcjonowanie społeczne, rozwój intelektualny oraz kształtowanie charak terów ich dzieci. Nie sposób przecenić wartości wychowawczych i edukacyjnych, które wdrażał Czarny Teatr Sivina II Tomasza Brzezińskiego w czasie jego dwudziestu pięciu lat artystycznej egzystencji. Był to czas wytężonej pracy i wielu radosnych zdarzeń, które kilka pokoleń młodych entuzjastów teatru zapisało w swej pa mięci i wspomina z dumą i satysfakcją. Czy łomżyńska Sivina II kontynuuje swoją działalność? Wieści nie są zbyt optymistyczne. O tym w następnym numerze Biuletynu. Władysław Owczarzak Biuletyn Informacyjny Związku Artystów Scen Polskich nr 17-2010
Czarna dziura po Czarnym Teatrze Tomasza Brzezińskiego? W numerze 17. Biuletynu, obiecałem drugą część artykułu o Czarnym Teatrze Tomasza Brzezińskiego. Spełniam więc swą obietnicę, i już na wstępie z żalem informuję, że teatr przestał istnieć. Relacje stron, tzn. Tomasza Brzezińskiego z jednej i dyrektora Miejskiego Domu Kultury - Dom Środowisk Twórczych w Łomży Romana Borawski go z drugiej, różnią się nieco w sposobie interpretowania faktów. Ale są one w tej sytuacji najważniejsze, ponieważ właśnie fakty zadecydowały o obecnym status quo. Główną przyczyną, która zaczęła komplikować pracę zespołu, była choroba Tomasza Brzezińskiego. Na ubiegłorocznych wakacyjnych warsztatach teatralnych, dokonano swego rodzaju podsumowania, w związku z kończącą się kadencją zespołu, który osiągnął wiek maturalny, a więc zgodnie z dotychczasową zasadą, należało dokonać nowego naboru. Nie uczyniono tego. Choroba Brzezińskiego pogłębiała stan inercji ze społu i jego aktywność według opinii dyrektora była pozorna. Opiekę nad zespołem dyrektor powierzył jednej z członkiń zespołu, która wykazywała się największą kompetencją i chęcią podjęcia się te go zadania. Dyrektor Roman Borawski uznał, że Tomasz Brzeziński nie jest w stanie dalej kierować zespołem, ponieważ liczba zwolnień lekarskich osiągnęła 270 dni, i w tym stanie rzeczy 16 grudnia 2009 roku, rozwiązano umowę o pracę z trzymiesięcznym wypowiedzeniem, bez obowiązku wykonywania pracy. W czasie pobytu Brzezińskiego w szpitalu, zinwentaryzowano cały sprzęt, środki inscenizacji i wyposażenie Czarnego Teatru i całość przejęta została przez administrację Domu Kultury. Było to konieczne ze względu na ich bezpieczeństwo. Tak mniej więcej wygląda interpretacja faktów reprezentowana przez dyrektora Domu Kultury Romana Borawskiego. Tomasz Brzeziński potwierdza długotrwałą chorobę, jednak i wówczas starał się nie tracić kontaktu z zespołem i w miarę swoich możliwości organizował różne imprezy. Obok własnych przedstawień odbyły się również „Spo tkania Czarnego Teatru” z udziałem zespołów z Litwy (1-3 maja 2009 r.). To efekt warsztatów teatralnych, które Brzeziński zorganizował na Litwie kilka lat wcześniej, a do współpracy poprosił wybitnych polskich lalkarzy. To zdarzenie zaowocowało właśnie powstaniem na Litwie kilku zespołów Czarnego Teatru, które przyjechały przedstawić rezultaty swojej pracy. Z kolei w rewanżu Czarny Teatr Sivina II gościł w końcu czerwca 2009 roku na Litwie. W miejscowościach Soleczniki, Ejszyszki i Jaszunach zaprezentował Brzeziński swoje najlepsze chyba spektakle: „Magiczny koncert”, „Miniatury” i najnowszą premierę „Sadko” na podstawie staroruskich bylin ludowych z muzyką Rimskiego–Korsakowa i Czajkowskiego, którą przysposobił i wzbogacił własnymi utworami Bogdan Szczepański. O tym spektaklu prasa pisała same superlatywy. Premiera odbyła się 21 grudnia 2008 roku, i połączona była z jubileuszem 50-lecia pracy artystycznej i 20-lecia istnienia Czarnego Teatru. Były więc gratulacje, kwiaty, odznaczenia... nie przepraszam, odznaczeń nie było. Były za to serdeczne podziękowania i życzenia jeszcze wielu lat pracy i sukcesów. Ale jak miały spełnić się te życzenia? Choroba była silniejsza. Rok 2009 był właśnie tym, w którym choroba Brzezińskiemu najbardziej przeszkadzała. Mimo to obok wyżej opisanych działań, udało mu się zorganizować wakacyjne warsztaty teatralne w Długoborzu od 28 czerwca 2009 roku do 11 lipca tegoż roku. We wrześniu, wbrew temu, co twierdzi dyrektor Borawski, Brzeziński zorganizował nabór nowej młodzieży do zespołu (3-5 września oraz 10-12 września). Choroba ponownie daje znać o sobie, i staje się znowu powodem ograniczonej aktywności Brzezińskiego. W tej sytuacji, dyrektor Roman Borawski podejmuje decyzję o zwolnieniu Tomasza Brzezińskiego. Dlaczego musiało to nastąpić akurat 16 grudnia, na kilka zaledwie dni przed Bożym Narodzeniem – trudno odgadnąć. Zapewne nie była to najlepsza pora i nic dziwnego, że Tomasz rozżalony, do dziś nosi w sobie poczucie krzywdy. Mija rok od tego dnia i z perspektywy czasu, dyrektor Borawski również ma wątpliwości, czy wybrał właściwy czas na rozwiązanie stosunku pracy. Jednak uważa, że podjąć ją musiał, mając na uwadze prawidłowe działanie całego Domu Kultury, w którym zakres działalności jest bardzo szeroki a środki finansowe bardzo skromne – jak to w kulturze. Dyrektor Borawski uważa, że Czarny Teatr Tomasza Brzezińskiego i tak był traktowany z preferencjami, o co inni instruktorzy mieli pretensje. Tomasz ma na ten temat odmienne zdanie. Jak było na prawdę? Prawda pewnie jak zwykle w ta kich niemierzalnych odczuciach, leży gdzieś pośrodku. Gdy przedmiotem konfliktu stają się imponderabilia, żaden wy rok najbardziej salomonowy nie jest w stanie usatysfakcjonować obu stron. Potrzeba kompromisu, który wymaga przede wszystkim obustronnej dobrej woli. Czy strony ją mają? Dyrektor Borawski w rozmowie ze mną zapewniał, że widzi taką możliwość. Zamierza reaktywować działalność Czarnego Teatru Tomasza Brzezińskiego, jednak prowadzenie zespołu winna przejąć osoba młoda z doświadczeniem zdobytym właśnie w tym teatrze, najlepiej gdyby była przez Tomka rekomendowana. Zaś sam mistrz pełniłby funkcję doradcy, konsultanta - mentora. Jakie stanowisko przyjmie Brzeziński? Wiem, że Tomasz Brzeziński bez teatru żyć nie może. Teatr jest jemu potrzebny, ale on jest jeszcze ciągle potrzebny teatrowi. Pięć dziesięcioletni bagaż artystycznego doświadczenia artysty teatru, nie może być odrzucony, jeśli potencjał twór czy ciągle ewoluuje. Dwudziestoletni dorobek artystyczny i wychowawczy amatorskiego teatru, który niejednokrotnie stawał w szranki konkursowe z teatrami zawodowymi i nierzadko udowodnił swoją wyższość, jest bez wątpienia za sługą Tomasza Brzezińskiego i chwała mu za to. Również i tym, którzy mu skutecznie pomagali. Dziś również potrzebuje po mocy. Spójrzcie wstecz. Ilu młodym ludziom wyprostował życiowe ścieżki, ilu dał impuls do szukania prawdziwych wartości. Ilu zawdzięcza mu wybór ambitnych celów a ilu przestrzegł przed zagrożeniami, których nie potrafili których nie potrafili dostrzec. To pytania retoryczne. A oczekujemy odpowiedzi: dlaczego musimy ciągle udowadniać, że żyjemy. Tomasz Brzeziński żyje i ma się zupełnie dobrze, przyznaje to również dyrektor, że stan zdrowia Tomka jest i dla niego zaskoczeniem. Jeśli są siły fizyczne i twórcze, korzystajmy z ich dobrodziejstwa i niech czarna dziura wokół Czarnego Teatru Tomasza Brzezińskiego wypełni się kolorami tęczy, zapowiadającej znowu pogodne niebo nad łomżyńską panoramą, w którą Tomasz Brzeziński wpisał się całą swoją niepokorną, niezależną i twórczą osobowością. Z nadzieją na optymistyczny finał Władysław Owczarzak Biuletyn Informacyjny Związku Artystów Scen Polskich nr 18-2010
WładysławOwczarzak – Teatr Lalki i Aktora „Baj Pomorski” w Toruniu – aktor, reżyser, dramaturg, wieloletni działacz Zarządu Głównego Związku Artystów Scen Polskich. Długoletni wykładowca na Wakacyjnych Warsztatach Czarnego Teatru Sivina II Tomasza Brzezińskiego.m
UWAGA ! www.sivina2.4lomza.pl jest jedyną oficjalną i autoryzowaną stroną Czarnego Teatru SIVINA II Tomasza Brzezińskiego w Łomży - Teatr autorski. Wszelkie informacje i teksty dotyczące Czarnego Teatru SIVINA II Tomasza Brzezińskiego znajdujące się na innych stronach są umieszczone bez wiedzy i zgody właściciela strony.
stronę wykonał: ostatnia aktualizacja: 14.12. 2010
|
Licznik odwiedzin
Licznik odsłon
stron internetowych Darmowe liczniki na strone www, komponenty
|